FELIETONY Z NOCNEJ ZMIANY czyli taka moja forma bloga
Security
2017-03-18
Gulasz popielcowy


2017-03-01
Popielec


2017-02-23
Tłusty Czwartek


2017-02-14
Walę tynki


2017-01-06
Trzy króle


2017-01-04
Okupacja piaskownicy


2017-01-01
Nowy Rok


2016-12-31
Rok na Ziemi


2012-08-19
"Amber Air"


2012-08-15
15 sierpnia 2012


2012-07-28
Manifest Lipcowy Wedle tradycji


2012-06-07
Czy grozi nam kolejne święto?


2012-05-30
Lochy smoki i potwory a Euro 2012


2012-05-28
Wyrzuceni Oburzeni


2012-05-05
Majówka A.D. 2012


2011-10-30
Po co nam zmiana czasu


2011-09-17
17 września 2011


2011-09-13
Pora deszczowa


2011-09-13
Ordynacja wyborcza po polsku






Adres strony na komórkę


stat4u
Licznik 019772

©2011-2017 by Lechu
© by DZIENNIKARZ.ORG
2011-2017
2012-08-19

"Amber Air"

Czyli przyszła parabankowość


Szum jaki powstał wokół Amber Gold powoli staje się irytujący. Od tygodnia media wałkują temat od każdej możliwej strony a ja zadaje sobie pytanie: "ale o co chodzi?". Podobno jeśli nie wiadomo o co, to na pewno o pieniądze, ale w tym przypadku właśnie to jedno akurat wiadomo. Tajemnicą pozostaje natomiast drugie, a może i trzecie, czwarte, piąte, ... dno.

Dla mnie cała sprawa jest powtórką z afery Lecha Grobelnego i jego Bezpiecznej Kasy Oszczędności z 1990 roku. Mechanizm oszustwa jest identyczny z jedną pomijalną różnicą: przedtem Polak był głupi przed szkodą a teraz jest po szkodzie głupi. Reszta to same podobieństwa. Grobelny obiecywał zyski z inwestycji w dolary, których mistyczne znaczenie ugruntowało się w czasach PRL. Czar dolara dawno prysł więc dziś Pli..., (wróć, P. aby prokuratura była usatysfakcjonowana), obiecywał zyski z lokowania pieniędzy w złoto. Obaj panowie mamili ludzi na tak samo nadrealnym oprocentowaniem lokat i w obu wypadkach prosty rachunek ekonomiczny sprowadził naiwnych inwestorów na ziemie, rzecz jasna boleśnie.

Coś co dziwi mnie w całej tej "aferze" najbardziej to podtekst polityczny. Nie mam tu bynajmniej na myśli zaangażowania premiera ze względu na obecność w sprawie młodego Tuska, który potknął się o "sztabkę złota", bo tym zainteresują się politycy opozycji najpóźniej przy okazji najbliższych wyborów. Bardziej zaskakuje mnie natomiast "troska" polityków i mediów o los poszkodowanych (moim zdaniem chyba bardziej "przez los" niż przez Amber Gold, ale mniejsza o to). To, że media nie zareagowały to jedno. "Rzepa" nawet podkreślała przewagę lokowania kapitału w kruszce i wskazywała Amber Gold jako alternatywę dla inwestycji w mniej stabilne fundusze. Co do polityków zastanawia mnie natomiast to czy czasem sami nie ulokowali (a moze bardziej należałoby powiedzieć wtopili) swoich oszczędności w sztabkach. Żaden się do tego raczej sam nie przyzna ale ja nie wierze w przypadki i za takowy nie uważam np. nagłaśniania opinii poszkodowanych sugerujących, że to rząd ich oszukał, bo nie ostrzegł. Rząd nie jest biurem informacji inwestycyjnej ani instytucją ochrony obywatela przed nim samym (w szczególności przed jego własną głupotą). Gdyby jednak założyć, że za głosem poszkodowanego społeczeństwa kryją się poszkodowani jego przedstawiciele, reakcja sceny politycznej na gospodarcze (nie polityczne) oszustwo, zaczyna nabierać sensu. Pikanterii dodaje też zebranie się Komitetu Stabilności Finansowej, co brzmi przynajmniej jak Rada Ocalenia Narodowego (Wojskowa, ta od Stanu Wojennego) i tym bardziej podkreśla nadnaturalną interwencję polityczną w sprawę czysto gospodarczą.

Kolejną konsekwencją całej"afery" jest jałowa i bezcelowa w jej kontekście dyskusja o tak zwanych parabankach i konieczności objęcia ich działalności większą kontrolą. W mediach rozgorzała na ten temat dyskusja, która moim zdaniem abstrahuje od rzeczywistego układu odniesienia. Problemem nie są bowiem same parabanki, bo jak wiadomo na takiej zasadzie działają chociażby SKOKi, które nie okradły nikogo mimo swojej wieloletniej obecności na rynku usług, było nie było, bankowych. Problem tkwi w intencjach. Owszem, zakładając że chce się kogoś okraść, dużo trudniej zrobić to jako bank czy też inna instytucja znajdująca się pod silnym nadzorem. Jeśli jednak osoba o tak dużym doświadczeniu w tej materii jak Marcin P. zechce kogoś oszukać, zrobi to - jeśli nie jako parabank to w inny sposób. W przypadku tak ewidentnych oszustw problemem są, przykro to powiedzieć, sami oszukani a ich ochrona nie jest łatwa, i osobiście uważam też, że niepotrzebna. W końcu przed szkodą czy po szkodzie Polak głupi bo biedy a biedny bo głupi, a na to nikt nie wymyślił lekarstwa.

Na zakończenie chcę jeszcze wytłumaczyć się ze swojej złośliwej lecz celowej parafrazy użytej w tytule. Graficzna identyfikacja Amber Gold do złudzenia przypominała zastosowaną przez Alior Bank. Podobieństwo było na tyle sugestywne, że część poszkodowanych zgłaszała się do placówek Alior Banku. Jak dla mnie to świetna okazja na "psztyczek w nos" marketingu. Tu trafił swój na swego, bo marketing to zwykłe oszustwo, w przypadku Amber Gold wręcz dosłownie. Nie wykluczam też, że Marcin P. i w tym wzorował się na Lechu Grobelnym. Jego Bezpieczna Kasa Oszczędności, w skrócie BKO, w skojarzeniach i w wymowie łudząco przypominała PKO. Skojarzenie to nieprzyjemnie się inwestorom odbiło, to znaczy BeKłO.

Lechu
Π Połączono: dnia 2017-11-20 z IP  54.198.246.116    (ec2-54-198-246-116.compute-1.amazonaws.com)