FELIETONY Z NOCNEJ ZMIANY czyli taka moja forma bloga
Security
2017-03-18
Gulasz popielcowy


2017-03-01
Popielec


2017-02-23
Tłusty Czwartek


2017-02-14
Walę tynki


2017-01-06
Trzy króle


2017-01-04
Okupacja piaskownicy


2017-01-01
Nowy Rok


2016-12-31
Rok na Ziemi


2012-08-19
"Amber Air"


2012-08-15
15 sierpnia 2012


2012-07-28
Manifest Lipcowy Wedle tradycji


2012-06-07
Czy grozi nam kolejne święto?


2012-05-30
Lochy smoki i potwory a Euro 2012


2012-05-28
Wyrzuceni Oburzeni


2012-05-05
Majówka A.D. 2012


2011-10-30
Po co nam zmiana czasu


2011-09-17
17 września 2011


2011-09-13
Pora deszczowa


2011-09-13
Ordynacja wyborcza po polsku






Adres strony na komórkę


stat4u
Licznik 019765

©2011-2017 by Lechu
© by DZIENNIKARZ.ORG
2011-2017
2011-10-30
Stara świecka tradycja

Po co nam zmiana czasu

Czyli niepotrzebny kłopot


Skutki zmiany czasu dotykają nas dwa razy do roku i wiążą się z nimi głównie negatywne odczucia. Nawet gdy śpimy o godzinę dłużej podczas zmiany z czasu letniego na zimowy, ogólne rozbicie utrwalonego przez 6 miesięcy rytmu dnia nie wpływa na nas pozytywnie. Po co więc zmienia się czas? Na to pytanie jest wiele odpowiedzi ale jeszcze żadna nie przekonała mnie do tej irracjonalnej tradycji.

Oglądając dziś telewizję publiczną (niestety w pełni negatywnym znaczeniu słowa ?publiczna?) dowiedziałem się, że zmieniamy czas na zimowy aby efektywniej wykorzystać dostępność światła dziennego. To chyba najczęstsze i najprostsze wyjaśnienie jesiennej zmiany czasu i jednocześnie kompletnie błędne. To czas letni a nie zimowy jest czasem DST (Daylight Saving Time) czyli czasem, który w wolnym tłumaczeniu, oszczędza dzienne światło lub też efektywniej je wykorzystuje. Pytanie o motywy zmiany czasu na zimowy nadal pozostaje zatem otwarte. Okazuje się, że powód jest ten sam czyli zwiększenie efektywności wykorzystania dziennego światła a w konsekwencji oszczędność energii elektrycznej. Zestawiając taka argumentację z rzeczywistością odnoszę nieodparte wrażenie że ja i tak zwani znawcy tematu czy też eksperci, do różnych szkół chodziliśmy.

Nie trzeba być wybitnym specjalistą ani genialnym analitykiem aby zauważyć, że po zmianie czasu na zimowy o godzinę wcześniej robi się ciemno. Nie potrzeba także tęgiego umysłu aby zauważyć, że powoduje to iż o tą godzinę wcześniej zaczynamy używać sztucznego oświetlenia. Zwolennicy zmian czasu dodadzą także, że rano dzieje się dokładnie na odwrót i trudno się z tak błyskotliwym spostrzeżeniem nie zgodzić. Zawsze jest jednak jakieś ?ale?, bo życie to nie matematyka i warto przy jego analizie poza liczbami brać także pod uwagę czynnik ludzki i wynikające z niego czynniki społeczne.

Ludzie aktywni zawodowo wstający rano do pracy, niezależnie od pory roku, bardziej troszczą się o efektywne wykorzystanie własnego snu niż dziennego światła. Śpiąc do ostatniej chwili później spieszą się, więc czas jaki spędzają rano w domu skraca się do minimum. Tym samym skraca się czas doświetlania. Ponad to stara polska tradycja mycia się raz w tygodniu, najlepiej w sobotę aby być świeżym na niedzielę, zanika i większość wstających rano do pracy Polaków sporą część czasu spędza w łazience. Ze względu na stosunkowo powszechny brak okien w tym pomieszczeniu, niezależnie od pory roku używa się w nim światła sztucznego. Zabiegani Polacy po powrocie z pracy w swych domach prowadzą natomiast tak zwane życie rodzinne, już nie w biegu i bez stresu towarzyszącemu porannemu pośpiechowi. Zestawiając zatem bilans zysków i strat wynikających z braku naturalnego światła rano i pod wieczór wyraźnie widać, że pod względem społecznym jesienna zmiana czasu na dobre nam nie wychodzi. Wiarygodność tego spostrzeżenie można także potwierdzić obserwując ilość oświetlonych okien o różnych porach doby. Każdy kto choć raz przeprowadził taką obserwację zgodzi się ze mną, że znacznie mniej świateł w oknach gaśnie nad ranem niż zapala się pod wieczór.

Próbując odnaleźć inne uzasadnienie dla zmian czasu wracam pamięcią do czasów podstawówki, czyi czasów realnego socjalizmu. Wówczas tłumaczono mi, że zmiana czasu ma ogromny wpływ na dobrobyt ludu pracującego miast i wsi oraz na oszczędności w centralnie sterowanej gospodarce czyli górnictwie, hutnictwie, rolnictwie oraz rozumianym z rozmachem przemyśle. Prawdziwa klasa robotnicza pracowała od godziny 6 więc wstając rano w każdym układzie czasowym w zimie musiała używać sztucznego światła. Potrzeba ewentualnego doświetlania lub nie, dotyczyła w porannych godzinach głównie zakładów pracy, które relatywnie zyskiwały na braku takiej konieczności. Nikt jednak nie brał pod uwagę tego, że ci sami ludzie, na których oszczędzono rano wyłączając o godzinę wcześniej tanie oświetlenie przemysłowe bazujące głównie na mało energochłonnych świetlówkach, pod wieczór o tą samą godzinę wcześnie w swych domach włączali tradycyjne żarówki.

Argumentacja z dawno minionej epoki nawet wówczas nie przekonywała mnie do słuszności zmian czasu, w obecnych realiach tym bardziej jest nietrafiona. Przede wszystkim obecne przepisy nakazują doświetlanie stanowisk pracy niezależnie od dostępności światła naturalnego a w przemyśle często obowiązuje bezwzględny obowiązek oświetlania hal sztucznym światłem. Ponad to wraz z transformacją ustrojową Polacy z budowy socjalizmu przekwalifikowali się na konsumpcję, której oddają się po pracy, więc w czasie gdy zimą po zmianie czasu już jest ciemno . Świątyniami tej konsumpcji są hipermarkety i galerie handlowe oświetlane znacznie okazalej niż socjalistyczne świątynie pracy. Dodatkowo otwierane około godziny 10 nie mają szansy na konsumpcję porannego zysku ze zmiany czasu, ale wieczorem są zmuszone włączyć oświetlenie o godzinę wcześniej.

Patrząc z perspektywy dnia dzisiejszego trudno zgodzić się ze słusznością dalszego kultywowania tradycji zmiany czasu. Dużo bardziej uzasadnione byłoby przyjęcie na stałe czasu letniego. Po ostatnich wyborach trudno jednak liczyć na rozsądek polityków zapatrzonych ślepo w Unię Europejską, która uwielbia standaryzować wszystko, zwłaszcza to co na standaryzacji traci, w tym czas. Szukając na siłę zysków wynikających ze zmiany czasu warto jednak zrobić bilans strat. Z powodu zmian czasu nie tylko odcinamy się zimą od godziny światła dziennego, nie tylko burzymy swój porządek dnia, nie tylko śpimy o godzinę krócej lub dłużej, ale dezorganizujemy także prace firm i instytucji mających problem z organizacją. Na przykład na kolei jesienią czas zatrzymuje się na godzinę (bo tak najłatwiej) a na wiosnę panuje taki bałagan, że należałoby go nazwać innym słowem, także na ?B?. Skorzystajmy więc z mądrości Rosji czy Białorusi i skończmy z reliktem przeszłości jaką jest zmiana czasu.

Lechu
Π Połączono: dnia 2017-11-20 z IP  54.198.246.116    (ec2-54-198-246-116.compute-1.amazonaws.com)